header image
ZZPD arrow ZZPD na szczytach świata
ZZPD na szczytach świata PDF Drukuj E-mail
Napisał Administrator   
poniedziałek, 25 marzec 2013

 

  http://www.zzpd.pl/album/ZZPD%20na%20szczytach%20swiata/slides/8.jpg

TADEUSZ GUZIKOWSKI

Członek ZZPD

Trochę historii – pochodzę z małej miejscowości w Wielkopolsce - Zduny k/Krotoszyna. Ucząc się w Poznaniu w szkole Zawodowej , zostało mi wszczepione łazikowanie po Rajdach , a utkwiło mi w pamięci hasło na rozpoczęcie sezonu Turystycznego – Ruszaj się bo Zardzewiejesz – i tak mi pozostało do dnia dzisiejszego . Po zapewnieniu Rodzinie dachu nad głową , wróciłem w Góry , nasze ukochane Tatry , i tak krok po kroku , rok po roku coraz wyżej . Rysy – Polska – 2002, 2004, 2010 r. Gerlach – Słowacja – 2008, 2011 r. , Triglav – Słowenia - 2009 r., Grossglockner – Austria 2009 r. Odbyłem kilka szkoleń np. – szkolenie wspinaczkowe w Sulowie na Słowacji , szkolenie Lawinowe w Dolinie Pięciu Stawów Polskich .W maju 2010 r. pojechałem z Centrum Sportów Górskich w Bielsku Białej do Francji do Chamonix , by wejść na Mont Blanc , zapłaciłem frycowe , nie udało mi się wejść . Nie uznałem tego za porażkę , lecz za naukę .Nauka nie poszła na marne , bo pojechałem z Polskim Klubem Alpejskim na Kaukaz i w dniu 22 sierpnia 2010r. o godz. 12 00 przy pięknej pogodzie weszliśmy całym zespołem ( 12 osób ) pod kierownictwem Piotra Rodewalda na ELBRUS – 5642 m n.p.m. Poszedłem za ciosem i w lutym pojechałem też z Polskim Klubem Alpejskim do ARGENTYNY ( przy współpracy ze Związkiem Zawodowym Pracowników Dołowych przy „KWK PIAST ”- Związek zakupił Mi Śpiwór Puchowy EXTRIM do minus 40 stopni ) i 15 lutego 2011r.o godz. 14 00 z zespołem ( 11 osób ) pod kierownictwem Pawła Kajzerka .- ACONCAGUE -6962 m n.p.m.- Najwyższy Szczyt Świata poza AZJĄ . Po wyleczeniu odmrożeń w Kraju ( odmroziłem wszystkie polce obu rąk ) już myślałem o kolejnej wyprawie , powrotu w Alpy i wejścia na Mont Blanc , co uczyniłem Centrum Sportów Górskich w Bielsku Białej , i pod przewodnictwem Marcina Szczotki pojechaliśmy do Włoch i w ramach aklimatyzacji weszliśmy 14 sierpnia 2011r. o godz. 11 oo na najwyższy szczyt Włoch – GRAN PARADISO – 4061 m n.p.m. Po zejściu z gór pojechaliśmy Tunelem Św. GOTARDA do Francji , do Chamonix . Po rozbiciu namiotów na Kempingu i krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w kierunku Schroniska Goutier -4308 m n.p.m. Po krótkiej nocy o 1 45 w nocy wyruszyliśmy w kierunku szczytu który osiągnęliśmy o godz. 6 30 w pięknym stylu , pięknej gwiaździstej nocy i pięknym słonecznym wschodzie słońca. W dniach 22 kwietnia do 7 maja 2010 r. wyruszyłem z Polskim Klubem Alpejskim do NEPALU celem był ISLAND PEAK – 6189 m n.p.m. Jednak nie dane było mi wejść na szczyt ,przy podejściu aklimatyzacyjnym pod Chhukhung Ri - 5404 m n.p.m. dosięgła mnie Choroba Wysokościowa , a przy podejściu do BC Pareshaya Gyab musiałem wycofać się z ataku szczytowego . A plany już się rodziły i 26 stycznia 2013r. wyruszyłem na wyprawę z polskim Klubem Alpejskim pod kierownictwem Piotra Grządziela na Kontynent Afrykański do Kenii i Tanzanii, a cel był jeden . KILIMANDŻARO – 5895 m n.p.m. zdobyte 3 lutego 2013 r. o godz. 7 15 . Byłem również na Safari w Parku Narodowym LAKE MANYARA , i NGORO – NGORO jak również odwiedziłem Wioskę Masajską . W obecnej chwili przygotowuję się do ostatniej mojej wyprawy na ALASKĘ I WEJŚĆ na Mc KINLEJ ( DENALI ) -6134 m n.p.m. Takie wyprawy są bardzo wyczerpujące finansowo ( cała wyprawa będzie mnie kosztowała ok. 20 000 pln. ) i jak zaznaczyłem to jest moja ostatnia wyprawa . Wiem jakie są koszty dalszych wypraw , to są kwoty nie osiągalne dla mnie , a wiek i praca w górnictwie odcisnęły piętno na moim zdrowiu . Cieszę że nie rdzewiałem i osiągnąłem to co mogłem i zobaczyłem Świat z innej strony , zdobyłem kilka szczytów z KORONY ZIEMII :

MONT BLANC - 4810 m n.p.m. FRANCJA - EUROPA

ELBRUS - 5642 m n.p.m. ROSJA - EUROPA

ACONCAGUA - 6962 m n.p.m. ARGENTYNA - AMERYKA PÓŁNOCNA

KILIMANDŻARO - 5895 m n.p.m. TANZANIA - AFRYKA

Myślę że przy wydatnej pomocy Kompanii Węglowej

Mc KINLEY - 6134 m n.p.m. - Zdobyty w dniu 29.5.2013 o godz. 23:01

Pozostały :

EVEREST , GÓRA KOŚCIUSZKI , MASYW VINSONA , PUNCAC JAYA.

Z poważaniem TADEUSZ GUZIKOWSKI 

TADEUSZ GUZIKOWSKI ZGINĄŁ W WYPADKU SAMOCHODOWYM W LISTOPADZIE 2014 ROKU .

 

GALERIA ZDJĘĆ 


 http://img4.poczta10.o2.pl/?cmd=getpart&link=wkyZQRkR2d3VY5CJSAtPzbafTMZNjMob2OtLTPANDNoPDOVhWaZjSMec3OxPTPwMTN2PjMZhnYwjzMkbzNobjMJ83bwjDNoeTOZPjMJ8jNZjTMJ8DbadiMs8CMskgARkFAkNTMsMzMRbkLFZwRk

 Zdjęcie ze zdobycia szczytu KILIMANDŻARO .

Nazywam się KAMIL KNAPCZYK i pracuje na oddziale  GRP-3 w KWK Ziemowit .

Zwiedziłem już 54 kraje na świecie .

W marcu planuje objechać w około maluchem Stany Zjednoczone .

----------------------------------------------------------------------------------------

 

Kilka słów o mnie: pracuję jak górnik i ratownik górniczy w Oddziale Zakłady Górnicze Rudna KGHM Polska Miedź S.A. Mieszkam w Lubinie wraz z żoną i synem. Moja niekończąca się przygoda z wysokimi górami rozpoczęła się w 2014r. Kiedy to wraz z przyjaciółmi z Klubu Wysokogórskiego z Lubina pojechaliśmy na Masyw Monte Rosa od strony Włoch w celu zdobycia kilku 4- tysięczników jak Piramide Vincent 4215 m  n.p.m., Singelkuppe 4556 m n.p.m. i Balmenhorn 4167 m n.p.m. Jak na początkującego z górami, poprzeczkę postawiłem sobie wysoko. Pierwszą bazę w celu aklimatyzacji założyliśmy na wysokości 3200 m n.p.m. Tego samego dnia  zrobiliśmy rekonesans drogi dochodząc do schroniska Gnifetti na 3647 m n.p.m. Następnego dnia przyszło załamanie pogody i tak wyczekiwaliśmy przez 4 dni w mgle i padającym śniegu. Prognozy w tym rejonie nie poprawiały się zatem po krótkim namyśle i przedyskutowaniu wybraliśmy się do małej i urokliwej miejscowości Zinal w Szwajcarii w celu zdobycia szczytu Bishorn 4153 m n.p.m., należącego do grupy Weisshorn i Matterhorn w Alpach Penińskich, części Alp Zachodnich. Po krótkim odpoczynku, tego samego dnia o godz. 00.00 w nocy wyruszyliśmy zdobywając szczyt i następnego dnia wróciliśmy około godz. 20.00 do miejscowości Zinal znajdującej się na wysokości 1675 m .n.p.m było to szybkie wejście i zejście. Cel został osiągnięty. Stojąc na szczycie, widząc ten niesamowity krajobraz, widok wysokich gór, który zapiera wdech w piersiach wiedziałem, że moja niekończąca się przygoda właśnie się rozpoczyna i chcę robić to do końca swego życia. 

 

 

W tym samym roku w listopadzie zdobyłem górę Watzmann 2713 m n.p.m. części Alp Bawarskich w Niemczech. Legenda o tej górze mówi o złym królu Watzmanie i jego rodzinie którzy byli okrutni dla swoich poddanych przez co zostali przeklęci i zamienieni w kamienie. Był to krótki weekendowy wyjazd. Jako miejsce startu wybraliśmy małą miejscowość Ramsau do której dojechaliśmy o północy. Następnego dnia , wczesnym rankiem wyruszyliśmy w stronę schroniska Watzmanhaus na wysokości 1930 m n.p.m., które o tej porze roku było zamknięte. Niedaleko głównego schroniska znajdował się dużo mniejszy otwarty schron. Postanowiliśmy oczywiście odpocząć, zregenerować siły i przespać się. O 3 nad ranem nastąpiła pobudka, szybkie śniadanie i wyruszyliśmy w kierunku szczytu. Gdy doszliśmy do sąsiadującej góry Watzmann Hocheck 2651 m n.p.m, zobaczyłem główny wierzchołek Watzmann Mittelspitze 2713 m n.p.m. Wrażenie ta góra zrobiła na mnie niesamowite. Wyglądała jak królowa wśród innych gór których mój wzrok dosięgał. Po nacieszeniu się widokiem i krótkim odpoczynku ruszyliśmy ku wierzchołkowi drogą przez grań. Kiedy stanęliśmy na szczycie każdy z nas rozkoszował się radością i zdobyciem tej przepięknej góry. 

 

 

W czerwcu 2015 roku stanąłem na dachu Europy zdobywając najwyższy szczyt Alp i Francji - Mont Blanc 4810 m n.p.m. Wybraliśmy się do miejscowości Chamonix we Francji a dokładniej do Le Chouches znajdującej się na wysokości około 1000 m n.p.m. Tam znaleźliśmy camping blisko miejsca startowego. Sprawdziliśmy pogodę i tego samego dnia  wszyscy zdecydowaliśmy się wyruszyć. Pierwszą bazę założyliśmy na wysokości 3167 m n.p.m. Tam przespaliśmy się i następnego dnia wyruszyliśmy w stronę Wielkiego Kuluaru spadających kamieni zwanego dalej Rolling Stones - żlebem śmierci. Gdy doszliśmy do żlebu który trzeba było przetrawersować na długości około 70 metrów, przed nami zatrzymała się grupa ludzi.  Zatrzymaliśmy się by ocenić przejście które w środkowym miejscu było mocno wyżłobione. W pewnej chwili zobaczyłem jak zaczynają z góry spadać kamienie i zataczać się w środkowym miejscu żlebu. Jeden z nich był wielkości komody. Patrzyłem na Niemca stojącego przede mną który w jednej chwili zbladł. Strach widziałem w jego oczach. Gdy się uspokoiło przeszliśmy i dalej granią wspinaliśmy się przez 4 godziny docierając do schroniska Gouter na wysokości 3835 m n.p.m., tam przenocowaliśmy. Ze względu na padający śnieg wyruszyliśmy o 4 nad ranem. Mróz i delikatnie padający śnieg towarzyszył nam przez całą drogę do schronu Vallota na wysokości 4363 m n.p.m. Tam zrobiliśmy krótką przerwę na zebranie sił, otrzepaliśmy lód przylegający do naszych ubrań. Wyszliśmy ze schronu i momentalnie zrobiła się piękna pogoda. Ruszyliśmy w kierunku szczytu przy dokuczliwym mocnym wietrze, występującym ciągle na tej wysokości. Dalej przechodząc przez wąską, ciągnącą się grań Bosses która z lewej jak i z prawej strony opadała w niekończącą się przepaść dotarliśmy na szczyt. Jeden duży wdech i znów uśmiech pojawił się na naszych twarzach. Widok innych, mniejszych otaczających gór - niesamowity.Tam po prostu trzeba być i poczuć to na własnej skórze.  Było to dla nas duże wyzwanie zwłaszcza, że każdy z nas był tam pierwszy raz. Wiem, że wrócę tutaj nie jeden raz.

 

 

Pod koniec lipca 2015 r. zdobyłem górę Triglav 2864 m n.p.m. Jest to najwyższy szczyt Alp Julijskich, część Alp Wschodnich. Jest również najwyższym szczytem Słowenii, który znajduje się w herbie i na fladze tego kraju. Nazwa Triglav wiąże się ze średniowiecznymi słowiańskimi wierzeniami, które na wierzchołku góry umiejscowiały siedzibę potężnego Trojana - pogańskiego bóstwa wody, ziemi i podziemi. Naszą przygodę rozpoczęliśmy z miejscowości Mojstrana na Słowenii. Wybraliśmy drogę przez Plemenice od strony północnej, gdzie najokazalej przedstawia się Triglav  z opadającą eksponowaną ponad 1000- metrową ścianą o rozciągłości ponad 3 km.  Postanowiliśmy górę zdobyć w jeden dzień ze względu na przychodzący następnego dnia wieczorem deszcz.  Wstaliśmy o 3 w nocy i wyruszyliśmy wzdłuż podnóży północnej ściany Triglava kierując się na przełęcz Luknja, stamtąd wzbiliśmy się pionowo na grań prowadzącą na płaskowyż. Następnie udaliśmy się w stronę kopuły głównego wierzchołka, która z daleka odstraszała swym widokiem. Wspinając się do góry  po uformowanej drodze weszliśmy na szczyt. Uśmiech na twarzy zawitał, pogratulowaliśmy sobie nawzajem i zeszliśmy inną drogą przez Próg.  

 

 

Ostatnia aktualizacja ( wtorek, 18 sierpień 2015 )
Newsy
Wiadomości
  • W trakcie trwających dziś negocjacji (20.02.) związkowcy z PGG w tym ZOK ZZPD postanowili opuścić negocjacje.
  • W poniedziałek 20.02.2017r. w siedzibie PGG odbędzie się spotkanie dotyczące połączenia PGG z KHW.

  • Trwają negocjacje strony społecznej z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim na temat powstania PGG.